Polityka autonomii: co agent może zrobić sam
Polityka autonomii odpowiada na jedno pytanie zadawane przy każdym działaniu agenta: czy wolno to zrobić bez pytania. Odpowiedź musi być wykonywalna, nie opisowa.
Dlaczego plik, a nie dokument?
Bo dokument jest odczytywany przez człowieka wtedy, gdy o nim pamięta, a plik przez bramkę przy każdym działaniu. Zasada, którą trzeba pamiętać, działa tak dobrze jak pamięć.
Plik jest też wersjonowany. Zmiana zakresu uprawnień agenta wygląda wtedy jak zmiana w kodzie: widać, kto ją wprowadził i kiedy.
Co zawiera?
Trzy listy i tryb pracy. Listy przypisują działania do poziomów, tryb decyduje, jak surowo poziomy są egzekwowane.
- Działania wykonywane samodzielnie i zapisywane: odczyt danych, szkic treści, wdrożenie na staging w znanym repozytorium.
- Działania przygotowywane w całości i wstrzymane do podpisu właściciela.
- Działania odrzucane zawsze, niezależnie od trybu i niezależnie od tego, kto prosi.
- Profil właściciela, który może zawęzić albo poszerzyć poziomy dla konkretnej osoby.
Skąd wiadomo, że opis odpowiada plikowi?
Z uruchomienia. Przed publikacją tej strony skrypt woła prawdziwą funkcję klasyfikującą dla każdego wymienionego tu działania i porównuje wynik z treścią strony. Rozjazd zatrzymuje publikację.
To rozwiązuje konkretny problem: opis polityki na stronie marketingowej ma tendencję do starzenia się szybciej niż sama polityka.
Agent może poprawiać sposób, w jaki pracuje. Nie może przepisać reguł, według których jest oceniany.